W 2017 roku deweloperzy sprzedali o 17% więcej lokali niż w roku ubiegłym, w tym również inwestorom, dla których jednym, niekiedy głównym, ze źródeł dochodu jest wynajem mieszkań. Rynek nieruchomości jest wyceniany na coraz większą sumę, z każdym kolejnym rokiem przybywa inwestycji, które są łakomym kąskiem dla wygłodniałych kupców w celach zarobkowych.

Rekord został pobity!

Jedynie w ostatnim kwartale 2017 roku w największych miastach w Polsce sprzedano mieszkania na kwotę aż 5,2 mld zł – tak wynika z danych NBP. W odniesieniu do lat ubiegłych jest to rekordowy wynik. Dla porównania, 5 lat wcześniej w ciągu całego roku sprzedano nieruchomości warte w sumie 6,1 mld zł. 14 tys. mieszkań sprzedawanych tylko w jednym kwartale to sygnał, że rynek nieruchomości jest coraz bardziej aktywny. Statystyki jednoznacznie wskazują, iż wynajem lokali stanowi 5% zysków rocznie.

Miasta z największą rentownością w Polsce to przede wszystkim Gdańsk z wynikiem 6,5% netto w skali roku. Tuż za nim plasują się Warszawa, Lublin, Katowice oraz Białystok. Można by było zatem wnioskować, że wzrost podaży nieruchomości jest jednoznaczny z obniżeniem ceny czynszów. Jest jednak inaczej, ponieważ liczba najemców wciąż jest duża, a więc miejsca dla nowych inwestorów nie brakuje. Wynajmujący mają świadomość, że nawet wyższa kwota czynszu nie pozbawi ich potencjalnych najemców.

Z każdym kolejnym rokiem czynsze są coraz wyższe, zdarzają się też wyjątki, takie jak Poznań, w których ceny najmu w 2017 roku nie zmieniły się w stosunku do roku ubiegłego. W Warszawie jednak średnio każdy kolejny rok to ceny wyższe o 3-4%.

Gdzie inwestycja się (nie)opłaca?

Przede wszystkim inwestorzy w nieruchomości są aktywni w dużych miastach, gdzie na chwile obecną rynek najmu jest zapełniony w zaledwie 70%. Wynajmujących w nich nie brakuje, co jest uwarunkowane dużą ilością ludzi młodych – studentów oraz osób poszukujących dobrze płatnej pracy.

Wiele osób decyduje się na zakup mieszkania na wynajem w swojej miejscowości, co wynika przede wszystkim z wygody i łatwości zarządzania nimi. Możliwe jest oczywiście kontrolowanie lokali z drugiego końca Polski, jednak wymaga to dużego poświęcenia, a często również jest to związane z dodatkowymi kosztami, jak np. korzystanie z usług biur nieruchomości i pośredników. Trzeba jednak pamiętać, że mała miejscowość to nie tylko niższy czynsz, ale też mniejsza ilość potencjalnych najemców.

Najbardziej opłacalne inwestycje są tam, gdzie obserwujemy dynamiczny rozwój miasta, powstają nowe miejsca pracy, a młodych ludzi wciąż przybywa. Należy jednak zachować ostrożność w kupowaniu nieruchomości na kredyt. Są osoby, które decydują się na duży kredyt na zakup kilku mieszkań, wierząc, że w niedługim czasie inwestycja im się zwróci. To dobre rozwiązanie, jeżeli miesięczna rata kredytowa jest niższa niż czynsz wynajmu. Kredyt się spłata, natomiast wynajmujący zarabia.

Kopalnia zysków

Najwyższe ceny najmu są oczywiście w stolicy, gdzie za kawalerkę trzeba zapłacić od 1,2 tys. zł do 1,9 tys. zł. Mając dwupokojowe mieszkanie, można liczyć na zysk w wysokości 2,5 tys. miesięcznie, podczas gdy rata kredytu to ok. 1,3 tys. zł do 1,8 tys. zł. Można zatem zarobić nawet ponad 1 tys. zł miesięcznie. W całej Polsce jest ok. 75 tys. mieszkań do wynajęcia, z czego w Warszawie, Wrocławiu, Krakowie Trójmieście, Łodzi i Poznaniu jest ich prawie 60 tys., co stanowi 80% całego rynku wynajmu nieruchomości.

Na przestrzeni ostatnich lat zaszły w Polsce duże zmiany ekonomiczno-społeczne, które miały duży wpływ na zwiększone zainteresowanie mieszkaniami na wynajem. Chęć mobilności oraz częste zmiany miejsca zamieszkania, wymuszają na nich odłożenie w czasie zakup własnych 4 kątów. Inwestorzy więc zacierają ręce, ponieważ nic nie wskazuje na to, żeby w najbliższym czasie sytuacja ta uległa zmianie.