Kraj znad Wisły powoli odczuwa wzrost cen mieszkań, jednakże jeszcze mu daleko do cen lokali innych metropolii europejskich. W takich krajach, jak przykładowo: Irlandia, Szwecja, Estonia, Norwegia, Austria czy Węgry, niskie oprocentowanie kredytów doprowadziło nawet do 50 procentowych podwyżek cen nieruchomości.

Polski rynek mieszkaniowy tani dla Europejczyka

Na podium cenowym staje Monako. Za metr kwadratowy nieruchomości w centrum Monako należy zapłacić ponad 251 tys. zł, a na obrzeżach prawie 166 tys. zł. Oznacza to, że za przeciętna cenę metra monakijskiej nieruchomości można kupić w Warszawie skromną kawalerką  Przyczyną takiego stanu rzeczy może być fakt, że Monako jest rajem podatkowym przyciągającym najzamożniejszych ludzi świata – stąd bajońskie ceny mieszkań. Raport „Property Index. Overview of European Residential Markets” opublikowany w 2017 roku, przeanalizował, jakiej wielkości lokale mieszkalne można nabyć w europejskich krajach za 200 tysięcy euro. Z wyliczeń Deloitte wynika, że w Polsce z takim budżetem można zostać właścicielem nieruchomości czterokrotnie większej niż w Wielkiej Brytanii. 

Ceny mieszkań na Wyspach należą do najdroższych w Europie, zaś za 200 tys. euro można nabyć około 39 m² w mniejszym mieście, zaś w Londynie ta suma starczyłaby na 11 . We Francji starczyłoby średnio na 50 , zaś w samym Paryżu wystarczyłoby na 19 , ale w starszym budownictwie. Także sporym wydatkiem jest nieruchomość w Irlandii, gdyż wspomniana kwota umożliwiłaby zakup nieruchomości w Dublinie o powierzchni około 47 m². Austria byłaby tańsza pod kątem mieszkań w mniejszych miejscowościach, np. Grazu lub Linzu, zaś w Wiedniu nabywcy starczyłoby na 55 m². W belgijskiej Brukseli, można byłoby sobie pozwolić na 69 , w Berlinie – 63 , w Monachium – 33 ., Amsterdamie – 55 , Pradze – 93 , Barcelonie - 56 ,  Madrycie - 67 , w Lizbonie nabędziemy 107 . Ile metrów kwadratowych nieruchomości kupimy zatem w Polsce za kwotę 200 tys. euro? W warszawie z taką gotówką można kupić mieszkanie posiadające nawet 114 . W Krakowie zostaniemy właścicielem większego mieszkania, nawet 140 metrowej nieruchomości. Tańszym od Polski rynkiem nieruchomości jest węgierski rynek mieszkaniowy, tutaj z kwotą 200 tys. euro zakupimy 162 .

Polski boom

W okresie  2010 – 2017 r. wzrosły ceny mieszkań w większości krajów europejskich. Wyłącznie Włochy, Grecja i Cypr nie ruszyły zbytnio z cenami. Rozkwit rynku mieszkaniowego w Polsce trwa niemalże od 6 lat, ale ceny zaczęły zauważalnie rosnąć dopiero w 2017 roku. Dane NBP z końca 2017 roku pokazują, że za metr kwadratowy lokalu mieszkalnego z rynku wtórnego trzeba było zapłacić o 7% więcej niż w roku 2016. Jest to zdecydowany efekt wzrostu popytu na mieszkania, czemu jeszcze nie dorównuje podaż. Deweloperzy w błyskawicznym tempie, stawiają nowe budynki w ilościach wręcz hurtowych, jednakże trzeba być świadomym, że taka sytuacja może doprowadzić do narastania bańki na rynku mieszkaniowym. Ponadto można przewidywać, że dalszemu wzrostowi cen może sprzyjać utrzymywanie się niskich kosztów kredytów hipotecznych oraz ożywienie na rynku pracy.     

Roboty budowlane drożeją

Wzrosty cen mieszkań są spowodowane, galopującymi kosztami robót budowlanych, materiałów i ziemi. Jest to efekt specustawy, nad którą obecnie pracuje rząd, mający na celu uruchomienie nowych terenów pod zabudowę i wprowadzenie prostszej procedury pozyskiwania zgód administracyjnych. Konsekwencją prac rządowych może być obniżka kosztów, jakie muszą ponosić deweloperzy. Trzeba też podkreślić, że hossę mogą zmienić wahania gospodarki krajowej i światowej lub zacieśnienie polityki monetarnej, prowadzonej przez polską Radę Polityki Pieniężnej (co raczej jest mało prawdopodobne).